"Trouble": kłopot dla widzów i dla... autorów
Po świetnym starcie w pierwszym odcinku, serial nieco przygasł. Wielość, natłok, a wręcz "rozpasanie" wątków przytłaczał widza i zdaje się, że także autorów "Czystej krwi".
Ostatni odcinek "Czystej krwi" - "Trouble" sprawia zdecydowanie mniej kłopotów w odbiorze - przede wszystkim jest już bardziej klarowny, niż poprzednie. Równoległe prowadzenie wątków sprawdza się na pewno w filmach, lecz z serialami trzeba ostrożniej. Okazuję się, że nowa strategia scenarzystów była za wysoką zawieszoną poprzeczką, przez którą dopiero teraz twórcy nauczyli się skakać.
Skoro sztuką pisania jest umiejętność skreślania, to może warto tę maksymę zastosować także przy innych procesach twórczych? Niemniej ukłony w stronę Balla, za "fatygę z efektem": w najnowszym epizodzie producent postawił na jakość , nie ilość. Skupili się na wybranych wątkach, zamiast po łebkach "przelecieć" wszystkie po kolei.
Co zatem warto pochwalić?
All you need is love
Nie ukrywajmy, że Ball zawsze był romantykiem. Zarówno w "Six feet under" jak i "True Blood" choć wrzucał swych bohaterów do "gnoju życia", to nie zapominał o kole ratunkowym, nie rzadko w kolorze "różowym".
Zarówno Jackson jak i Lafayette długo czekali na ową pomocną dłoń, i się doczekali. Jesus i Crystal to nowe postaci w trzecim sezonie, jak i nowe "punkty zwrotne" w życiu mężczyzn. Może nawet "przystanie"? Na razie trudno spekulować, która relacja rozkwitnie, ale wydaje się, że kawaler Stackhaus znowu będzie się zmagać z trudną miłością. Czy mówiąca "jest tylko tu i teraz" Crystal nie jest czasem wróżką, która w przeciwieństwie do wampirów żyje krótko... ?
Vampire Bride
Postać wampira Franklina Motta trapiła widzów od samego początku. I nie chodzi nawet o urzekającą fizjonomię odtwarzającego postać Jamesa Fraina, lecz o duet: Franklin - Tara. Starcie dwóch "charakterków".
Przypomnijmy: wampir jest swego rodzaju "tropicielem" na usługach wampirzego króla Russella. Jego zadaniem jest poznać tajemnicę Billa oraz przyczyny pobytu w Bon Temps. Jako że poszukiwanego, ani jego dziewczyny Sookie nie ma w miasteczku, Franklin jako źródło informacji wybiera sobie Tarę. A przy okazji piekielnie się w niej zakochuje. Na tyle, że porywa ją z miasta i się oświadcza.
Uwaga! Ciarki!:
Eric the Viking
Twórcy szybko zwęszyli biznes, dostrzegli, że już nie Bill a Eric jest bożyszczem młodszej części widowni. Tak jak w przypadku tego pierwszego, tak i tu postanowili uchylić nieco rąbka tajemnicy, pokazując przeszłość wampira. Teraz już wiemy do czego dąży szeryf okręgu. Do zemsty!
The change in me
Na koniec najlepsze: ostatnie minuty powyższego wideo zdradzają co nieco o naturze Sookie. Spotkałam się z opinią, że "Czysta krew" byłaby super, gdyby nie nudna panna Stackhaus. Ja widzę, światełko w tunelu dla tej bohaterki. Serial pokazuje nam różnorodność gatunków postaci: wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni i wróżki, jednak Sookie nie należy do żadnej z wymienionych. Czyżby była nowym objawieniem? Wpuści świeża krew w serial?
Pozostaje nam tylko "poczekać i zobaczyć", jak w słowach piosenki Jackie Deshannon (przewrotnie) zamykającej odcinek:
You gave me something
I never had
And, baby, I can feel
The change in me
But you can't say
How long you'll stay around
I guess I'll just have
To wait and see
Artykuł pochodzi z kategorii: Czysta krew
Polecamy
-
Anna Czartoryska, czyli Paula z "Życia nad rozlewiskiem", już nie... więcej
-
Czubakowie (Monika Soluwianka i Marek Lewandowski) nie zaakceptują... więcej
-
Dwunasty sezon przygód ekspertów kryminalnych CSI z Miasta Grzechu to nowe... więcej
-
Pojawiła się szokująca informacja dotycząca wydarzeń w 8. sezonie... więcej



























Wasze komentarze (9)
Po przeczytaniu ksiażek wydawało mi się, że Sookie jest pół-elfem a nie wróżką.
Osobiście uważam że Allan Ball zrobił niezły serial , ale książki są NAJLEPSZE. aha i ciekawa jestem czy Eric w serialu będie taki jak w orginale
Wszystko odbiega zupełnie od książki. Nie wiem jak Ball chce to wyprostować żeby to miało ręce i nogi i łączyło się z kolejnymi tomami.
Wiem, że to nie jest wierna adaptacja książki, no ale chociaż w 50% mógłby się trzymać treści książki. Bo serial staje się po prostu niesmaczny.
A wróżki tak jak już ktoś zauważył żyją bardzo długo.